Przez tysiące lat rolnictwo opierało się na prostym założeniu: gleba ma dostarczać roślinom wodę i składniki pokarmowe potrzebne do wzrostu. Współczesne rolnictwo pozwoliło znacząco zwiększyć wydajność produkcji żywności, ale intensywna uprawa może również prowadzić do erozji gleby, utraty materii organicznej, ograniczenia bioróżnorodności czy pogorszenia jej zdolności do zatrzymywania wody.
W odpowiedzi na te problemy coraz większą uwagę zwraca się na rolnictwo regeneratywne. Jego podstawowym założeniem nie jest tylko ograniczanie negatywnego wpływu produkcji rolnej na środowisko, ale aktywne poprawianie stanu gleby i całego agroekosystemu.
Czy rzeczywiście można uprawiać ziemię w taki sposób, aby z czasem stawała się bardziej żyzna i odporna? W wielu przypadkach tak – choć nie istnieje jeden uniwersalny zestaw zasad, który sprawdzi się w każdym gospodarstwie.
Czym właściwie jest rolnictwo regeneratywne?
Rolnictwo regeneratywne nie ma jednej, powszechnie obowiązującej definicji. Najczęściej określa się nim podejście do produkcji rolnej, którego celem jest odbudowa zdrowia gleby, zwiększenie jej żyzności, poprawa retencji wody oraz wspieranie bioróżnorodności, przy jednoczesnym utrzymaniu produkcyjności gospodarstwa.
To ważna różnica w porównaniu z podejściem nastawionym wyłącznie na minimalizowanie szkód.
W praktyce rolnictwo regeneratywne może obejmować między innymi ograniczenie intensywnej orki, stosowanie międzyplonów, utrzymywanie gleby pod roślinnością, płodozmian, wykorzystanie nawozów organicznych czy integrowanie produkcji roślinnej ze zwierzęcą.
Nie oznacza to jednak, że każde gospodarstwo regeneratywne stosuje wszystkie te rozwiązania. Metody powinny być dobierane do rodzaju gleby, klimatu, upraw, dostępności wody i warunków ekonomicznych gospodarstwa.
Gleba to nie tylko „podłoże” dla roślin
Jednym z najważniejszych elementów rolnictwa regeneratywnego jest zmiana sposobu myślenia o glebie.
Zdrowa gleba to niezwykle złożony ekosystem. Znajdują się w niej bakterie, grzyby, pierwotniaki, nicienie, dżdżownice i wiele innych organizmów. Ich aktywność wpływa między innymi na rozkład materii organicznej, obieg składników pokarmowych oraz strukturę gleby.
Duże znaczenie ma również materia organiczna, która poprawia właściwości fizyczne i biologiczne gleby. Jej obecność może sprzyjać tworzeniu stabilnej struktury agregatów glebowych, zwiększać zdolność gleby do zatrzymywania wody i ograniczać podatność na erozję.
Dlatego jednym z celów praktyk regeneratywnych jest zwiększanie ilości materii organicznej pozostającej w glebie.
Mniej orki, więcej życia w glebie
Jedną z najbardziej kojarzonych z rolnictwem regeneratywnym praktyk jest ograniczenie intensywnej uprawy mechanicznej gleby.
Orka może skutecznie przygotować pole do siewu i ograniczać konkurencję chwastów, ale częste i intensywne przemieszczanie gleby może również przyspieszać rozkład materii organicznej i zwiększać ryzyko erozji. Zaburza także strukturę siedliska, w którym żyją organizmy glebowe.
Dlatego część gospodarstw stosuje systemy uprawy uproszczonej lub bezorkowej. W systemie bezorkowym gleba nie jest odwracana przez pług, a resztki roślinne pozostają na jej powierzchni.
Nie oznacza to jednak, że „zero orki” zawsze jest najlepszym rozwiązaniem. Skuteczność poszczególnych systemów zależy od warunków lokalnych. Uprawa bezorkowa może wymagać innego podejścia do zwalczania chwastów, płodozmianu i zarządzania resztkami pożniwnymi.
Najważniejsza jest więc nie sama rezygnacja z pługa, ale ograniczanie niepotrzebnego naruszania gleby.
Gleba nie powinna pozostawać naga
Kolejną ważną zasadą jest utrzymywanie żywej roślinności na polu możliwie długo.
Po zbiorze głównej rośliny można wysiać międzyplon, na przykład mieszankę kilku gatunków. Rośliny okrywowe chronią powierzchnię gleby przed erozją powodowaną przez wiatr i wodę. Ich korzenie pozostają aktywne w glebie, a po zakończeniu wegetacji pozostałości roślinne stają się źródłem materii organicznej.
Różne gatunki pełnią przy tym różne funkcje.
Rośliny bobowate mogą wiązać azot atmosferyczny dzięki symbiozie z bakteriami brodawkowymi. Gatunki o rozbudowanym systemie korzeniowym mogą poprawiać strukturę gleby, a rośliny o dużej biomasie dostarczają znacznych ilości resztek organicznych.
Dobrze zaprojektowany międzyplon jest więc czymś więcej niż „okrywą” dla pola – może pełnić wiele funkcji jednocześnie.
Płodozmian zamiast ciągłego sadzenia tego samego
Regeneratywne podejście dużą wagę przywiązuje również do różnorodności upraw.
Monokultura, czyli wieloletnie uprawianie tego samego gatunku na tym samym polu, może sprzyjać nasilaniu się określonych problemów związanych ze szkodnikami, chorobami i zachwaszczeniem. Może też prowadzić do jednostronnego wykorzystywania składników pokarmowych.
Płodozmian pozwala natomiast przeplatać rośliny o różnych wymaganiach i właściwościach.
Przykładowo po zbożu można uprawiać roślinę bobowatą, a następnie gatunek o innym systemie korzeniowym. W ten sposób zmienia się środowisko glebowe i ogranicza presję niektórych organizmów związanych z konkretną uprawą.
Im bardziej zróżnicowany jest system, tym więcej procesów biologicznych może w nim zachodzić.
Rolnictwo regeneratywne a woda
Zdrowa gleba ma również ogromne znaczenie dla gospodarki wodnej.
Gleba bogata w materię organiczną i posiadająca stabilną strukturę może lepiej przyjmować wodę opadową i magazynować ją w profilu glebowym. Ma to znaczenie szczególnie w warunkach coraz częstszych okresów suszy przeplatanych intensywnymi opadami.
Jeżeli gleba jest silnie zdegradowana lub zagęszczona, część wody może szybko spływać po jej powierzchni zamiast wnikać w głąb.
Roślinność okrywowa, ograniczenie erozji i poprawa struktury gleby mogą zatem wspierać retencję wody i zwiększać odporność gospodarstwa na niekorzystne warunki pogodowe.
Nie oznacza to oczywiście, że rolnictwo regeneratywne rozwiązuje problem suszy. Może jednak zwiększać zdolność gleby do wykorzystywania dostępnej wody.
Co z nawozami i środkami ochrony roślin?
Rolnictwo regeneratywne często kojarzy się z całkowitą rezygnacją z nawozów mineralnych i chemicznych środków ochrony roślin. To jednak zbyt duże uproszczenie.
Celem wielu gospodarstw regeneratywnych jest zmniejszenie zależności od zewnętrznych nakładów, ale konkretne rozwiązania mogą być różne.
W praktyce można wykorzystywać nawozy organiczne, resztki pożniwne, kompost czy międzyplony, a jednocześnie stosować nawożenie mineralne wtedy, gdy wynika to z potrzeb roślin i wyników analiz gleby.
Podobnie wygląda kwestia ochrony roślin. Płodozmian, odmiany odporne, odpowiednia agrotechnika czy wspieranie organizmów pożytecznych mogą ograniczać presję szkodników i chorób. Nie oznacza to jednak, że w każdym przypadku środki ochrony roślin stają się zbędne.
Właśnie dlatego rolnictwo regeneratywne nie powinno być utożsamiane automatycznie z rolnictwem ekologicznym.
Rolnictwo regeneratywne a ekologiczne – to nie to samo
Oba podejścia mają wiele wspólnych elementów, ale są od siebie różne.
Rolnictwo ekologiczne jest systemem produkcji podlegającym określonym zasadom i regulacjom dotyczącym m.in. stosowania nawozów, środków ochrony roślin oraz metod produkcji.
Rolnictwo regeneratywne jest natomiast szerszym podejściem skoncentrowanym przede wszystkim na poprawie funkcjonowania agroekosystemu, zwłaszcza gleby.
Gospodarstwo może więc stosować praktyki regeneratywne bez uzyskania statusu gospodarstwa ekologicznego. Z kolei gospodarstwo ekologiczne niekoniecznie stosuje wszystkie praktyki, które można uznać za regeneratywne.
Warto rozróżniać te pojęcia, ponieważ ich utożsamianie może prowadzić do nieporozumień.
Czy rolnictwo regeneratywne zwiększa plony?
To jedno z najważniejszych pytań z punktu widzenia rolnika.
Odpowiedź nie jest prosta: nie ma gwarancji, że przejście na praktyki regeneratywne automatycznie zwiększy plony.
Efekty zależą od rodzaju gleby, klimatu, gatunku uprawianej rośliny, stosowanych praktyk i sposobu zarządzania gospodarstwem. Niektóre rozwiązania mogą początkowo wiązać się z dodatkowymi kosztami lub nawet przejściowym spadkiem plonów.
Z drugiej strony poprawa właściwości gleby może w dłuższej perspektywie zwiększać stabilność produkcji, ograniczać erozję i poprawiać wykorzystanie wody oraz składników pokarmowych.
Dlatego sukces rolnictwa regeneratywnego powinien być oceniany nie tylko przez pryzmat jednego sezonu i wielkości plonu. Równie ważne są koszty produkcji, kondycja gleby, zużycie nawozów i środków ochrony roślin, retencja wody oraz odporność gospodarstwa na stres środowiskowy.
Czy można zacząć od małych zmian?
Rolnictwo regeneratywne nie musi oznaczać natychmiastowej całkowitej zmiany technologii produkcji.
Gospodarstwo może zacząć od stosunkowo prostych działań:
- wprowadzenia bardziej zróżnicowanego płodozmianu,
- wysiewania międzyplonów,
- ograniczenia liczby przejazdów ciężkim sprzętem,
- pozostawiania części resztek pożniwnych na polu,
- ograniczenia intensywnej uprawy mechanicznej,
- zwiększenia udziału roślin okrywowych,
- regularnego badania właściwości gleby,
- tworzenia pasów kwietnych, miedz i innych elementów wspierających bioróżnorodność.
Kluczowe jest obserwowanie efektów i dostosowywanie technologii do konkretnego gospodarstwa.
Czy rolnictwo regeneratywne jest przyszłością?
Zmiany klimatu, degradacja gleb, problemy z dostępnością wody oraz presja na ograniczenie wpływu rolnictwa na środowisko sprawiają, że sposób gospodarowania glebą będzie miał coraz większe znaczenie.
Rolnictwo regeneratywne nie jest jednak jedną „cudowną technologią”, która rozwiąże wszystkie problemy współczesnego rolnictwa. To raczej zbiór praktyk i sposób zarządzania gospodarstwem, którego punktem wyjścia jest traktowanie gleby jako żywego ekosystemu, a nie wyłącznie podłoża dla roślin.
Najważniejsze pytanie nie brzmi więc: „Czy rolnictwo regeneratywne jest dobre?”, lecz które praktyki rzeczywiście działają w konkretnych warunkach i jak można je wdrożyć bez utraty opłacalności produkcji?
Odpowiedź będzie inna dla gospodarstwa na lekkich, piaszczystych glebach, inna dla gospodarstwa na ciężkich glebach gliniastych, a jeszcze inna dla gospodarstwa prowadzącego produkcję zwierzęcą.
Jedno pozostaje jednak wspólne: im lepiej funkcjonuje gleba, tym większy kapitał pozostawiamy przyszłym pokoleniom rolników.
Rolnictwo regeneratywne przypomina więc, że prawdziwym majątkiem gospodarstwa nie jest wyłącznie to, co zbieramy z pola w danym roku. Jest nim również gleba, którą po zbiorach pozostawiamy w lepszym – albo gorszym – stanie.
Dodaj komentarz
Komentarze