Żubrów wcale nie jest za dużo. Przyrodnik wskazuje prawdziwy problem.

Opublikowano w 7 września 2026 16:29

Żubry coraz częściej pojawiające się na polach uprawnych i w pobliżu miejscowości stają się źródłem konfliktów z ludźmi. Zdaniem prof. Rafała Kowalczyka problemu nie należy jednak sprowadzać do pytania, czy w Polsce jest zbyt dużo żubrów. Kluczowe znaczenie ma sposób zarządzania populacjami oraz miejsca, w których te zwierzęta żyją.

Żubr jest największym lądowym ssakiem Europy i jednym z najbardziej charakterystycznych symboli polskiej przyrody. W ostatnich latach coraz częściej mówi się jednak o problemach związanych z jego obecnością. Zwierzęta wychodzą na pola, powodują szkody w uprawach, pojawiają się w pobliżu ludzi, a czasami dochodzi również do niebezpiecznych spotkań.

Czy oznacza to, że żubrów w Polsce jest za dużo? Prof. dr hab. Rafał Kowalczyk z Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży uważa, że takie postawienie sprawy jest zbyt dużym uproszczeniem. Jak wskazuje w rozmowie z PAP, zamiast koncentrować się wyłącznie na liczebności populacji, należy zastanowić się, gdzie żubry żyją, dlaczego opuszczają lasy i w jaki sposób można ograniczać konflikty z człowiekiem.

Żubr nie staje się bardziej agresywny

Jednym z powodów rosnącego zainteresowania problemem żubrów są przypadki poturbowania ludzi. Szczególnie niebezpieczne mogą być sytuacje, w których człowiek podchodzi do zwierzęcia zbyt blisko.

Według prof. Kowalczyka nie ma jednak podstaw, aby twierdzić, że żubry stają się bardziej agresywne. W większości przypadków na widok człowieka zwierzęta odchodzą lub uciekają. Problem może pojawić się w przypadku osobników, które często przebywają w pobliżu miejscowości i mają regularny kontakt z ludźmi.

Takie żubry mogą mieć obniżony poziom lęku przed człowiekiem. Nie oznacza to jednak, że można bezpiecznie podejść do nich na kilka metrów.

Badania prowadzone przez naukowców wskazują, że krytycznym dystansem jest około 50 metrów. W ciągu około 30 lat udokumentowano 45 przypadków bliskich interakcji żubrów z ludźmi. W 35 przypadkach zwierzę podbiegało w kierunku człowieka, ale zatrzymywało się przed bezpośrednim kontaktem. W 10 przypadkach doszło do poturbowania człowieka.

W około 90 proc. analizowanych sytuacji przyczyną były zachowania ludzi – zbyt bliskie podejście, długotrwałe niepokojenie albo celowe płoszenie zwierzęcia.

Dlaczego żubr może zaatakować człowieka?

Reakcja żubra nie musi być przejawem agresji. Jest przede wszystkim reakcją obronną. Dorosły samiec może ważyć ponad 800 kg, dlatego próba podejścia do niego na kilka czy kilkanaście metrów może skończyć się bardzo niebezpiecznie.

Szczególną ostrożność należy zachować w okresie rui, przypadającym przede wszystkim na sierpień i wrzesień. W tym czasie byki są bardziej pobudzone i mogą silniej reagować na niepokojenie.

Niebezpieczne może być również samodzielne przepędzanie żubra z ogrodu, sadu czy pola. Zwierzę, które poczuje się zagrożone, może ruszyć w kierunku człowieka. Dlatego spotkanie z żubrem wymaga zachowania odpowiedniego dystansu, a nie prób zmuszenia go do natychmiastowego odejścia.

Dlaczego żubry wychodzą na pola?

Jednym z najważniejszych problemów omawianych przez prof. Kowalczyka jest pojawianie się żubrów na terenach rolniczych.

Zimą zwierzęta opuszczają kompleksy leśne i korzystają z pól, na których znajdują atrakcyjny pokarm. Dotyczy to między innymi ozimin, rzepaku czy pozostałości kukurydzy.

Nie musi to jednak oznaczać, że żubrów jest zbyt dużo. Zdaniem naukowca przyczyną może być niedopasowanie siedlisk do rzeczywistych potrzeb tego gatunku.

Przez wiele lat żubra postrzegano przede wszystkim jako zwierzę leśne. Tymczasem jego budowa i historia ewolucyjna wskazują na silne przystosowanie do korzystania z terenów otwartych. To działalność człowieka doprowadziła do ograniczenia takich siedlisk, a żubry zostały w dużej mierze zepchnięte do lasów.

Współczesne pola uprawne są więc dla nich miejscami atrakcyjnymi przede wszystkim dlatego, że zapewniają dużo łatwo dostępnego pokarmu.

Dorosły żubr może zjadać nawet 50 kg pokarmu dziennie

Problem jest szczególnie widoczny zimą. Latem w Puszczy Białowieskiej dostępność pokarmu jest duża, jednak zimą ilość odpowiedniej biomasy w lesie znacząco spada.

Żubr jest bardzo dużym roślinożercą. Dorosły byk może zjadać nawet około 50 kg pokarmu dziennie. Nic więc dziwnego, że w okresie niedoboru pokarmu zwierzęta szukają miejsc, w których mogą znaleźć jego większe ilości.

Pola uprawne mogą być pod tym względem znacznie atrakcyjniejsze niż las.

Według prof. Kowalczyka nie można zatem ograniczyć problemu do prostego stwierdzenia, że określona liczba żubrów przekracza możliwości danego obszaru. Na dostępność pokarmu wpływają między innymi rodzaj siedlisk, produktywność środowiska, gleby, wilgotność oraz warunki klimatyczne.

Znaczenie mają również inne roślinożerne zwierzęta oraz drapieżniki. Naukowiec zwraca uwagę, że wilki coraz częściej zabijają żubry, także w Puszczy Białowieskiej.

Szkody w uprawach są realne, ale ich skala wymaga badań

Konflikt między żubrami a rolnikami jest rzeczywisty. Zwierzęta mogą powodować szkody w uprawach, dlatego nie można ignorować problemów osób, których pola są odwiedzane przez stada.

Jednocześnie prof. Kowalczyk zwraca uwagę na potrzebę dokładnego określenia rzeczywistej skali strat.

Naukowcy monitorowali za pomocą dronów pola rzepaku, na których żerowały żubry, a następnie porównywali je z polami, gdzie zwierzęta się nie pojawiały. Pod koniec zimy różnice w ilości i jakości biomasy były wyraźne. W niektórych miejscach rzepak był mocno zgryziony.

Kilka miesięcy później sytuacja wyglądała jednak inaczej. W maju, podczas kwitnienia rzepaku, różnice pomiędzy uprawami były już niewielkie. Rośliny zdążyły się zregenerować.

Nie oznacza to, że szkody powodowane przez żubry są nieistotne. Pokazuje natomiast, że obserwacja pola bezpośrednio po żerowaniu zwierząt nie musi odpowiadać ostatecznej wielkości strat w plonie. Zdaniem naukowca potrzebne są więc badania, na podstawie których można podejmować decyzje dotyczące zarządzania populacjami.

Przepędzanie żubrów może zwiększać szkody

Interesującym elementem rozmowy jest również kwestia przepłaszania zwierząt.

Intuicyjnie mogłoby się wydawać, że szybkie usunięcie stada z pola jest najlepszym sposobem ograniczenia szkód. Tymczasem niewłaściwe przepędzanie żubrów może przynieść odwrotny efekt.

Jeżeli stado liczące około 100 zwierząt jest gonione przez kilka kilometrów, zwierzęta mogą przechodzić przez kolejne pola, powodując dodatkowe zniszczenia. W pewnych sytuacjach spokojne pozostawienie stada, aby mogło żerować i następnie odejść, może więc oznaczać mniejsze straty.

To pokazuje, dlaczego zarządzanie populacją żubra wymaga czegoś więcej niż prostego zwiększania lub zmniejszania jej liczebności.

Czy odstrzał żubrów rozwiąże problem?

W debacie o żubrach coraz częściej pojawia się propozycja kontrolowania ich liczebności poprzez odstrzał. Prof. Kowalczyk zdecydowanie sprzeciwia się traktowaniu odstrzału jako podstawowego sposobu rozwiązywania konfliktów.

Jego argument jest prosty: jeżeli stado liczące 150 zwierząt pojawia się na polach, odstrzelenie 20 czy 30 osobników nie sprawi, że problem zniknie. Nadal pozostanie ponad 100 żubrów korzystających z tego samego środowiska.

Dlatego zdaniem naukowca odstrzał nie usuwa przyczyny konfliktu.

Kowalczyk sprzeciwia się również komercyjnemu odstrzałowi żubrów. Jego zdaniem możliwość polowania na te zwierzęta za pieniądze i wykorzystywania ich mięsa może osłabiać przekaz dotyczący wyjątkowego statusu gatunku.

Nie tylko liczba żubrów ma znaczenie

Na świecie żyje już ponad 10 tys. żubrów na wolności. Nie oznacza to jednak, że można przestać myśleć o ochronie tego gatunku.

Zdaniem prof. Kowalczyka bezpieczeństwo żubra zależy nie tylko od ogólnej liczebności, ale również od istnienia wielu rozproszonych populacji. Jeżeli w jednej z nich pojawi się poważna choroba, obecność innych populacji może zmniejszyć ryzyko zagrożenia całego gatunku.

Nie oznacza to jednak, że należy tworzyć jak najwięcej nowych stad. W Europie funkcjonuje już blisko 50 miejsc, w których żyją żubry. Zdaniem naukowca najpierw należy poprawić sposób zarządzania istniejącymi populacjami.

Nowe stado powinno być tworzone tam, gdzie środowisko rzeczywiście odpowiada wymaganiom gatunku i zapewnia mu odpowiednie warunki przez cały rok. Istotna jest również wielkość populacji. Bardzo małe stada nie zapewniają odpowiedniej stabilności demograficznej i genetycznej.

Żubr może być szansą dla regionów

Żubr nie musi być postrzegany wyłącznie jako źródło kosztów i szkód w rolnictwie.

Jego obecność może przynosić również konkretne korzyści. Jest gatunkiem charyzmatycznym, który przyciąga turystów zainteresowanych przyrodą. Szczególnie dobrze widać to w rejonie Puszczy Białowieskiej, gdzie wiele osób przyjeżdża właśnie po to, aby zobaczyć żubra.

Jednak znaczenie tego zwierzęcia nie ogranicza się do turystyki. Żubr jest ważnym elementem ekosystemu. Przenosi nasiona, wpływa na różnorodność roślinności, a poprzez zgryzanie roślin może ograniczać dominację niektórych gatunków.

Badania przywoływane w rozmowie wskazują również, że żubry mogą ograniczać zarastanie terenów otwartych przez drzewa i krzewy. Ich obecność oznacza więc przywracanie do środowiska naturalnego dużego roślinożercy, którego wcześniej w wielu miejscach zabrakło.

Problemem nie jest „za dużo żubrów”, ale złe zarządzanie

Wnioski z rozmowy prof. Rafała Kowalczyka są bardziej skomplikowane niż hasło „żubrów jest za dużo”.

Kluczowe pytanie brzmi nie ile żubrów żyje w Polsce, lecz gdzie żyją, jakie mają warunki i dlaczego dochodzi tam do konfliktów z człowiekiem.

Jeżeli zwierzęta są utrzymywane w siedliskach, które zimą nie zapewniają im wystarczającej ilości pokarmu, będą szukały alternatywy. Jeżeli alternatywą są pola uprawne, konflikty z rolnikami będą się powtarzać. Z kolei jeśli ludzie będą podchodzić do żubrów na kilka metrów, ryzyko niebezpiecznych spotkań będzie rosło.

Dlatego rozwiązaniem nie musi być odstrzał. Potrzebne jest przede wszystkim zarządzanie oparte na wiedzy, odpowiednie planowanie nowych populacji, ograniczanie konfliktów z rolnikami oraz edukacja ludzi dotycząca zachowania podczas spotkania z żubrem.

Żubr pozostaje jednym z najważniejszych symboli ochrony przyrody w Polsce. Wyzwaniem nie jest więc wyłącznie zwiększanie jego liczebności. Równie ważne staje się znalezienie sposobu, aby największy lądowy ssak Europy mógł funkcjonować obok człowieka bez niepotrzebnych konfliktów. Jak podkreśla prof. Kowalczyk, współistnienie z dzikimi zwierzętami nie oznacza braku konfliktów, ale wymaga nauczenia się, jak te konflikty ograniczać.

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.